Około trzy miesiące temu trafił do nas kot, który został potrącony przez samochód w okolicach stacji paliw „Orlen” przy ul. Sikorskiego w Tarnobrzegu. Zawieźliśmy go do weterynarza, okazało się, że ma pęknięte podniebienie i uszkodzoną gałkę oczną. Po zszyciu podniebienia i kilku dniach pobytu w przychodni trafił do schroniska. Szukaliśmy jego właściciela, bo kot jest oswojonym, domowym i do tego wykastrowanym kotem, niestety nikt go nie poszukiwał. Stres jednak zrobił swoje, kot zamiast zdrowieć stał się apatyczny, przestał jeść i pić, pojawił się potężny katar. Trafił ponownie do lekarza, był karmiony rurką przez nos i podłączony do kroplówki. Po tygodniu wrócił do nas, karmiliśmy go na siłę, podając zmiksowany pokarm strzykawką do pyszczka. Po 10 dniach kot zaczął wreszcie sam jeść, bierze jeszcze leki, ale chyba wszystko będzie dobrze. Nazwaliśmy go Belmondo, przebywa w domu tymczasowym. Jest niezwykły, na każdy sygnał od człowieka przybiega, przytula się i ociera na wszystkie sposoby. Korzysta z kuwety, śpi w łóżku i lubi „ludzkie jedzenie”. Szukamy dla niego nowego domu.
Kot, który się nacierpiał


